17 Obserwatorzy
5 Obserwuję
Arkadiusz

Rick's Cafe

Książki, filmy, serial i inne głupoty

Teraz czytam

Gambit Wielopolskiego
Adam Przechrzta
Spalaj tluszcz, buduj miesnie
Tom Venuto
Gai-Jin
James Clavell
Prawdziwy gangster. Moje życie: od żołnierza mafii do kokainowego kowboja i tajnego współpracownika władz
Jon Roberts, Evan Wright
Przeczytane:: 56/528 stron

Raz wiedźmie śmierć

Raz wiedźmie śmierć - Kevin Hearne Jak tak dalej pójdzie to ostatnia część będzie już naprawdę przeciętna. Autor kontynuując opowieść o przygodach Żelaznego Druida trochę się zagalopował. Pierwszą część przeczytałem z niekłamaną przyjemnością. Była napisana z polotem i nie sprawiała trudności w odbiorze. W tej części jednak, po mimo tego, że ogólna konwencja i pomysł się nie zmieniły to jednak dobór postaci (nie chciałbym obejrzeć wiernej adaptacji tej książki i to szczególnie po posiłku) i sposób eksterminacji "tych złych" był z lekka przesadzony. Hearne przytłoczył mnie akcją w tej książce. Ja oczywiście lubię jak się coś dzieje, ludzie żywe dialogi i ciekawie opisane sceny walki ale tutaj nie ma nic poza tym. Tak jak pisałem, w pierwszej części to jeszcze tak nie przeszkadzało, ale co za dużo to nie zdrowo. I do tego ta ostatnia scena unicestwiania "heks" i demonów. Całość była przedstawiona tak chaotycznie i z takim nagromadzeniem szczegół i detali, że niekiedy łapałem się na tym, że oprócz sikającej wszędzie krwi to nie za bardzo wiem o co chodzi. Także niektóre wątki były dodane na przyczepkę i zupełnie zbędne, jak choćby z Kojotem. Być może jakieś jego echa pojawią się w kolejnej części. Mam nadzieję, że w kolejnej (ostatniej?) części autor wracając do tematyki walki z bogami - tym razem ma chyba na celowniku Thora jak się nie mylę - uraczy nas podobna rozrywką jak w części pierwszej.W przypadku Ocean's 11, 12 i 13 też druga część była najgorsza a w trzeciej powrót do "korzeni" sprawił, że znów było świetnie (może to mało adekwatny przykład, ale taj jakoś mi się skojarzyło:-)). Dalej uważam, że najlepsze są wymiany zdań między druidem a jego psem, chociaż akcja z "golasem" i staruszką też była niezła. Znów nie udało się uniknąć także drobnych potknięć stylistycznych (szyk zdań kuleje). Są to oczywiście niuanse nie wpływające na ocenę ogólną ale mnie tam w szkole inaczej uczyli mówić. Cóż, dalej polecałbym tę książkę raczej fanom fantasy... i kiepskiej rąbaniny niestety.