17 Obserwatorzy
5 Obserwuję
Arkadiusz

Rick's Cafe

Książki, filmy, serial i inne głupoty

Teraz czytam

Gambit Wielopolskiego
Adam Przechrzta
Spalaj tluszcz, buduj miesnie
Tom Venuto
Gai-Jin
James Clavell
Prawdziwy gangster. Moje życie: od żołnierza mafii do kokainowego kowboja i tajnego współpracownika władz
Jon Roberts, Evan Wright
Przeczytane:: 56/528 stron

Humphrey Bogart. Twardziel bez broni

Humphrey Bogart. Twardziel bez broni - Stefan Kanfer Ostatnio czytałem o mafiozie, który większość swoich spraw załatwiał przy użyciu siły i broni, czyli "Luckym" Luciano. Dziś napiszę o innym twardzielu, który broni nie używał a do dziś pozostaje ikoną męskości. Zapraszam na recenzję książki przedstawiającej życie i twórczość najlepszego aktora w historii światowego kina - "Humphrey Bogart. Twardziel bez broni" Stefana Kanfera. Książka Kanfera to "rasowa" biografia, którą każdy koneser kina powinien przeczytać a już w szczególności wszyscy fani Humphreya Bogarta. Autor przedstawia w niej bowiem dość dokładnie (na ile dokładnie nie potrafię powiedzieć, bo jest to jedna z niewielu tak obszernych publikacji w języku polskim dotyczących tego aktora; jest jeszcze "Humphrey Bogart. Ostatni taki twardziel" Krzysztofa Żywczaka, ale liczy ona zaledwie 64 strony; no i książka autorstwa syna Bogarta "Humphrey Bogart. W poszukiwaniu mojego ojca", ale do nich nie zdążyłem jeszcze zajżeć) sylwetkę tego, choć niewysokiego, to jednak niezaprzeczalnie wielkiego aktora, którego sława i popularność utrzymuje się do dziś, a on choć znalazł wielu naśladowców wśród mężczyzn na całym świecie, chcących wyglądać i zachowywać się tak jak on, to do tej pory nie znalazł nikogo, kto by potrafił go zastąpić na ekranie. Kanfer przedstawia nam dzieciństwo chłopaka którego imię i nazwisko składało się z nazwisk rodziców (Maud Humphrey i Belmont Bogart), kiedy to był wychowywany przez wyzwoloną i władczą matkę artystkę i dość spokojnego ojca lekarza uzależnionego od morfiny. Także późniejsze problemy i cierpienia sióstr, z których jedna, Kay ("Catty") zmarła przedwcześnie z powikłań wywołanych chorobą alkoholową, a druga Frances ("Pat") wpadła w depresję poporodową i w wyniku tego zapadła na poważną chorobę umysłową i do śmierci wymagała stałej opieki. Niespełnienie pokładanych w nim rodzicielskich planów i nadziei względem kariery lekarskiej. Późniejszą ucieczkę z domu i zaciągnięcie się do marynarki. Długą i niekoniecznie, szczególnie w początkowych latach, obfitującą w wielkie role i sukcesy karierę teatralną. Pierwsze nieudane początki w filmach, które zmusił go do powrotu na scenę. Oraz wydarzenia przełomowe, które pozwoliły mu wypłynąć na szersze wody, jak choćby sztuki takie jak "Skamieniały las" (1934) gdzie został dostrzeżony w roli drugoplanowej i dwa lata później zagrał główną rolę w filmowej adaptacji "The Petrified Forest" wytwórni Warnerów. Ten film był pierwszym krokiem do kariery, przyniósł mu zachwyt widowni i krytyki oraz renomę w branży. I choć minęło jeszcze sporo czasu zanim pojawiły się "High Sierra" i "Sokół Maltański" (oba 1941), a aktor musiał jeszcze wielokrotnie kończyć swoje filmowe role zastrzelony, powieszony bądź na krześle elektrycznym, to jednak zaczynał już wypracowywać swój własny niepowtarzalny styl. "W filmie gwiazdor często umierał. W pierwszych trzydziestu czterech filmach Humphrey był zastrzelony w dwunastu, a w ośmiu powieszony lub zginął na krześle elektrycznym" Później przyszła "Casablanca" (1942), która jest kluczowym filmem w dorobku Bogarta i chyba to właśnie z rolą Ricka Blaine'a aktor jest najczęściej utożsamiany i kojarzony. Nie jest to jednak koniec jego kariery, a wręcz przeciwnie. Jeśli filmami "High Sierra" i "Sokołem Maltańskim" Bogie delikatnie otwierał sobie drzwi na szczyty Hollywood, to filmem Curtiza wywalił je z kopa na oścież. Kontrakt z Warnerem podpisany na ładnych kilka lat i gaża w wysokości 200 000$ za rolę oraz pierwsze miejsce w napisach po wielu latach starań wreszcie zrobiły z Bogarta jedną z najważniejszych gwiazd kina. Nowych, choć tak naprawdę starych, bo miał wtedy 43 lata. Następnie przyszła pora na kolejne ciekawe kreacje aktorskie w "Mieć i nie mieć" (1944), "Wielkim śnie" (1946), gdzie poznał swoją czwartą żonę, o prawie 25 lat młodszą od niego Betty Joan Perske, którą wszyscy znamy jak Laurem Bacall, z którą był aż do swojej śmierci w roku 1957. Jego kariera była przeplatana różnymi kreacjami, a dodatkowe braki w jego umiejętnościach poza aktorskich i aparycji (nie była ani ładny, ani sympatyczny, nie umiał śpiewać ani tańczyć), powodowały, że jego role musiały być wciąż podobne, choć on ciągle wszystkich zaskakiwał i nadawał swoim postaciom niepowtarzalny rys i charakter. Jego Marlowe z "Wielkiego snu" był tym najbardziej docenianym przez środowisko jak i widownię. Później, zrywając ze swoimi poglądami względem Oskarów (że tylko ta sama rola zagrana przez różnych aktorów może wyłonić zwycięzcę) odebrał również statuetkę za "Afrykańską Królową" (1951). Mimo tych sukcesów i szacunku jakim darzyło go środowisko i fani jego życie nie było usłane różami. Problemy z trzecią żoną, późne ojcostwo poglądy polityczne i charakter sprawiały, że nie wszyscy go lubili, a on sam często się nie doceniał i nie mógł odnaleźć w tym blichtrze Hollywoodu. Swoje smutki i rozterki topił w alkoholu i kłębach dymu z Chesterfieldów. I o ile ten pierwszy nałóg nie okazał się zabójczy, to ten drugi już tak. Bogart zmarł na raka krtani, który w tamtych czasach był praktycznie nieuleczalny (pacjenci dostawali około 4% szans na wyleczenie). Pozostawił po sobie dwoje dzieci, dość jeszcze młodą i piękną żonę oraz ogromną filmografię, która jest doceniana po dziś dzień. I choć niektórzy wieszczyli, że jego popularność skończy się 10-15 lat po śmierci, to było zupełnie odwrotnie. Ona wcale nie umarła, a rosła proporcjonalnie do upływu lat. Ukoronowanie zachwytów nad jego twórczością nadeszło około czterdziestu lat po jego śmierci. Wtedy to właśnie American Film Institut umieścił go na pierwszym miejscu jako największą męską gwiazdę w historii kina, a magazyn "Entertaiment Weekly" ogłosił go legendą kina wszech czasów. W 1997 roku amerykańska poczta umieściła jego podobiznę na znaczku pocztowym, a dziewięć lat później część 103. Ulicy pomiędzy Broadwayem a Amsterdam Avenue została oficjalnie nazwana Humphrey Bogart Place. Nie wspominam już o dziesiątkach lokali mających jego imię w nazwie, czy też piosenek o nim lub po prostu nawiązań do jego osoby w filmach bądź serialach telewizyjnych. Jednak jak zauważyliście recenzja książki zamieniła się troszkę w mini-biografię, ale nie mogłem się oprzeć pokusie przedstawienia sylwetki jednego z moich ulubionych aktorów. Przechodząc już do samej książki, to dużo więcej niż to, że jest świetnie napisana, pełna ciekawych faktów z życia Bogiego, jak i ówczesnego Hollywood, i opatrzona ciekawym wstępem Tomasza Raczka dodać nie mogę ;) Nie pozostaje mi nic innego jak tylko zachęcić wszystkich kinomanów do wyłączenia swoich "projektorów" i zagłębienia się w tę arcyciekawą lekturę a później obejrzenia jakiegoś filmu z Bogartem. Zobaczycie, że znając jego historię spojrzycie na te kreacje zupełnie w inny sposób. Moja ocena to 8.5/10. Polecam! Zapraszam również na mój blog - Rick's Cafe! http://playitoncemoresam.blogspot.com/