17 Obserwatorzy
5 Obserwuję
Arkadiusz

Rick's Cafe

Książki, filmy, serial i inne głupoty

Teraz czytam

Gambit Wielopolskiego
Adam Przechrzta
Spalaj tluszcz, buduj miesnie
Tom Venuto
Gai-Jin
James Clavell
Prawdziwy gangster. Moje życie: od żołnierza mafii do kokainowego kowboja i tajnego współpracownika władz
Jon Roberts, Evan Wright
Przeczytane:: 56/528 stron

Czyściec zwany Kortau

Czyściec zwany Kortau - Stanisław Piechocki Czym jest ta książka i o czym opowiada? Zacznijmy może od tego, że jej autor, Stanisław Piechocki, urodzony i zmarły w Olsztynie, był pisarzem i publicystą zajmującym się popularyzowaniem historii tego właśnie miasta. Spod jego ręki wyszły takie książki jak "Dzieje olsztyńskich ulic" (1995 i 1998), "Olsztyn styczeń 1945. Portret miasta" (2000), "Ratusz w Olsztynie" (2001), "Olsztyn magiczny" (2002), "Olsztyn nie tylko magiczny" (2005). Ale pierwszą jego książką poświęconą historii tego miasta, a bardziej jej konkretnej części - Kortowa - była właśnie publikacja "Czyściec zwany Kortau" wydana w 1993 roku. Sam tytuł jest już z lekka tajemniczy i mroczny, ale nic dziwnego, bo opowieść jaką snuje autor wcale nie jest dużo weselsza. A opowiada ona nieznaną historie miejsca, w którym obecnie znajduje się jedno z piękniejszych w Polsce miasteczek uniwersyteckich, Kortowa, a kiedyś był jeden z największych w Prusach Wschodnich szpital dla obłąkanych. Piechocki rozpoczyna swoją historię odwołując się do czasów bardzo odległych, bo datowanych na około 8 tys. lat p.n.e. tytułując pierwszy akt swojej opowieści "Wzgórze Totenkopf". Z tego fragmentu dowiadujemy się o walkach plemiennych i o tym, że już od tamtego momentu miejsce to często było używane jako cmentarz. Po krótkiej wprawce przedstawiającej co działo się z tym miejscem na przełomie XIV i XVIII wieku, autor zręcznie przechodzi do sedna swojej opowieści, czyli do roku 1886, kiedy to 2 kwietnia w Kortowie został otwarty Zakład dla Obłąkanych funkcjonujący później pod nazwą Prowincjonalny Zakład Leczniczo-Opiekuńczy dla Psychicznie Chorych. Jego historia jest burzliwa i długa, bo ośrodek kończy swoją pracę dopiero w momencie wejścia na te tereny wojska radzieckich 22 stycznia 1945 roku. Tak jak wspomniałem, historia tego miejsca jest dość mroczna i ponura, jednak praktycznie nieznana (zresztą sugeruje nam to podtytuł książki, który tak właśnie brzmi: "Nieznana historia"). Ale dzięki Piechockiemu, który odkrywa tę tajemnicę możemy się dowiedzieć o przeszłości zakładu i wszystkich wydarzeniach w jakich brał udział, m.in. o akcji T-4, która to miała na celu likwidację wszystkich starców i psychicznie chorych Niemców, która najpierw była przeprowadzana planowo i zarządzana odgórnie, a później, kiedy zaczęła budzić zbyt duże kontrowersje, została przeniesiona w sferę nieoficjalną i funkcjonowała pod nazwą "eutanazji na dziko", co polegało na tym, że decyzje o wyborze i dezintegracji poszczególnych osób przy użyciu różnych środków chemicznych i farmakologicznych, były podejmowane już tylko przez dyrekcję konkretnych placówek, na co było odgórne, acz nieoficjalne, przyzwolenie. W czasie trwania akcji T-4 zabitych zostało blisko 100 tys. osób, jednak poważniejsza i skuteczniejsza była druga część akcji, w której zginęło około 175 tys. na co wskazuje, podawana w podczas procesu w Norymberdze łączna liczba 275 tys. ofiar (są to liczby z całych Niemiec, z samego Kortowa udokumentowana jest śmierć w wyniku tej akcji około 5 tys. osób). Tylko do grudnia 1941 roku z przedłożonego Himmlerowi Frickowi sprawozdania wynikało, że: "Wedle starannie przeprowadzonych obliczeń cyfra chorych umysłowo, debilów i nieuleczalnie chorych, który zostali zlikwidowani, wynosi 200 tys. a liczba starców co najmniej 75 tys.". Jednak nie jest to całą historia jaką przedstawia Piechocki. Pisze także o wielu ekshumacjach do jakich dochodziło podczas odbudowywania i przebudowywania obiektów poszpitalnych podczas przygotowywania ich pod przyszłą Akademię Rolniczą (później przemianowaną w Akademię Rolniczo-Techniczną, a obecnie w Uniwersytet Warmińsko-Mazurski). O rozłożeniu topograficznym budynków, o "wyzwalaniu" tego miejsca przez Armię Czerwoną i kilku innych sprawach. Historia opowiedziana przez Stanisława Piechockiego zrobiła na mnie spore wrażenie. Autor dość skrupulatnie przeanalizował wszystkie dostępne materiały i na ich podstawie przedstawił najpełniejszy obraz wydarzeń i miejsca. I choć nie jest to na pewno książka dla każdego, to jednak osoby chcące lepiej poznać swoje miasto i związane z nim, mroczne, ciekawostki, powinny po nią sięgnąć. Ja tak zrobiłem i nie żałuję. Ocena 7/10