17 Obserwatorzy
5 Obserwuję
Arkadiusz

Rick's Cafe

Książki, filmy, serial i inne głupoty

Teraz czytam

Gambit Wielopolskiego
Adam Przechrzta
Spalaj tluszcz, buduj miesnie
Tom Venuto
Gai-Jin
James Clavell
Prawdziwy gangster. Moje życie: od żołnierza mafii do kokainowego kowboja i tajnego współpracownika władz
Jon Roberts, Evan Wright
Przeczytane:: 56/528 stron

Metro 2033

Metro 2033 - Dmitry Glukhovsky Tak naprawdę, mimo, że nie jest to pierwsza książka w dorobku rosyjskiego korespondenta wojennego, dziennikarza oraz pisarza - Dmitrija Głuchowskiego, to właśnie ona stała się wyznacznikiem i przyczynkiem do jego światowej popularności. "Metro 2033" to mroczny, post apokaliptyczny thriller S-F, którego akcja dzieje się w ciasnych i przytłaczających tunelach moskiewskiego metra. Artem, młody chłopak ze stacji WOGNu, jednej z najdalej na północ wysuniętych stacji metra zostaje wyznaczony do arcytrudnego i arcyważnego zadania jakim jest przedarcie się do Polis - mitycznego miasta-stacji - stolicy metra i powiadomienia tamtejszych władz o czyhającym na mieszkańców peryferyjnej stacji, ale także na wszystkich innych ocalałych ludzi, śmiertelnym niebezpieczeństwie. Mamy tutaj do czynienia z naprawdę dobrze przemyślaną i rozległą strukturą pozostałej po atomowej wojnie przy życiu resztki ludzkości (nie wiadomo czy w innych rosyjskich miastach, czy też innych krajach przeżył ktoś jeszcze). Ludzkości z ich pragnieniami, fobiami, paranojami, wierzeniami, antypatiami i wszystkim tym co znamy z autopsji, tylko przeniesioną pod ziemie i całkowicie wyzutej z człowieczeństwa. Pod ziemię, gdzie walutą są naboje, przeciętny młody człowiek nigdy nie widział blasku słońca, gdzie w każdym tunelu czyha zagrożenie życia, a idolami dla młodych chłopców są Stalkerzy, ci którzy nie boją się wyjść na powierzchnię w poszukiwaniu najpotrzebniejszych do przetrwania rzeczy. Podsumowując, pomysł jak i wykonanie są bardzo dobre. A pisze to osoba, która nie lubi literatury post apokaliptycznej, i na filmie "Droga" (na podstawie bestsellerowej powieści McCarthy'ego nagrodzonej nagrodą Pulitzera) mało się nie porzygał z nudów. Później, w sensie pod koniec, autor zaczął się troszkę wikłać i jego wywód popędził trochę w przemyślenia filozoficzno-moralne nasuwające skojarzenia z "Grą Endera" (chodzi o doszczętną eksterminację odrębnego gatunku przez zrozumieniem jego intencji), ale nie jest to na pewno zarzut, który dyskwalifikowałby tę pozycję. Moim zdaniem to naprawdę solidne S-F.