17 Obserwatorzy
5 Obserwuję
Arkadiusz

Rick's Cafe

Książki, filmy, serial i inne głupoty

Teraz czytam

Gambit Wielopolskiego
Adam Przechrzta
Spalaj tluszcz, buduj miesnie
Tom Venuto
Gai-Jin
James Clavell
Prawdziwy gangster. Moje życie: od żołnierza mafii do kokainowego kowboja i tajnego współpracownika władz
Jon Roberts, Evan Wright
Przeczytane:: 56/528 stron

Maigret po raz pierwszy... czyli spore rozczarowanie Simenonem

Maigret i przybysz z Krakowa - Georges Simenon
Jak kryminał to kryminał. Tym razem bez sztucznego tworzenia klimatu epoki. Dziś będzie książka, która powstała w czasach jakie opisuje. A są to dość odległe dzieje. Opowieść ma bowiem miejsce we Francji pod koniec lat 20. XX w. Jej głównym bohaterem jest komisarz Maigret. Mówi Wam to coś? Jak nie to pora zacząć się wstydzić, bo to klasyka światowego kryminału. Dziś chronologicznie pierwsza część opowieści o wielkim (w przenośni i dosłownie) francuskim detektywie. Zapraszam!
 
Najpierw kilka słów o autorze, bo podejrzewam, że nie wszyscy mogą go znać. Simenon to Belg piszący w języku francuskim, twórca postaci komisarza Maigreta, jednego z najpopularniejszych bohaterów powieści kryminalnych wszech czasów. Autor w ciągu 43 lat przygody z tą postacią napisał łącznie 103 utwory poświęcone jego osobie (75 powieści i 28 opowiadań), a same książki były wielokrotnie ekranizowane (w postać Maigreta wcielali się tacy wielcy ekranu jak na przykład Jean Gabin). O wielkości albo chociaż poczytności tego twórcy przekonuje dodatkowo fakt, że w swoim życiu napisał on ponad 450 powieści (potrafił pisać ponad 50 stron dziennie), które sprzedał w nakładzie 550 milionów egzemplarzy. Jednak największą sławę przyniósł mu właśnie cykl powieści o Maigrecie, a jedna z nich - właśnie ta, o której będę dziś pisał - została umieszczona na Le Mondowskiej liście 100 najważniejszych książek (dla francuzów) zajmując na niej miejsce 84. Jak na kryminał liczący coś około 75 stron wydaje się być to arcy zacnym wynikiem. 
 
Najnowsze wydanie Wydawnictwa Dolnośląskiego z 2004 roku nosi tytuł Maigret i przybysz z Krakowa
 
Przejdźmy jednak do samej powieści. Komisarz dostaje szereg zaszyfrowanych (specjalnym policyjnym kodem) telegramów, że do Paryża zmierza znany oszust. Policjanci nie mają ani jego zdjęcia ani nawet odcisków palców, jedynie opis jego fizjonomii. Maigret wyrusza na dworzec, gdzie osobnik ten ma się pojawić zmierzając pociągiem Gwiazda Północy wprost do Paryża. Na miejscu okazuje się, że w jednym z przedziałów znaleziono zwłoki mężczyzny, który idealnie odpowiada opisowi jaki posiadał komisarz, jednak on jest przekonany, że widział postać, która również mu odpowiadała idącą po peronie. Maigret rozpoczyna śledztwo. Tak oto rozpoczyna się ten - niestety - mało wciągający kryminał z przeszłości. 
 
 
Książka jest krótka, bardzo prosta, nie mająca do zaoferowania dzisiejszemu czytelnikowi prawie nic, czego by już setki razy nie czytał. Jednak patrząc na nią z perspektywy czytelnika lat 30. musiała robić spore wrażenie. Ówcześni wielbiciele kryminałów dostawali całkiem innego niż chociażby Sherlock Holmes czy Herkuler Poirot bohatera. Twardego, nieustępliwego faceta, który jest w stanie wiele poświęcić, aby rozwiązać nurtującą go tajemnicę zbrodni, kiedy trzeba nie stroniącego od rozwiązań siłowych. Także zagadka jaką Maigret musi rozwiązać mogła się wydawać dość ciekawa i solidnie zapętlona. Jednak jak przystało na tego typu kryminały my o rozwiązaniu dowiadujemy się dopiero ze spowiedzi winnego, tak naprawdę tropy jakie zostawia nam autor do samodzielnego odkrycia prawdy są niewystarczające lub nie ma ich wcale. Jesteśmy tak samo ślepi jak Maigret, bo poznajemy przebieg akcji jego i tylko jego oczami. Obecnie jest to prawie nie do pomyślenia i wygląda dość archaicznie jednak jestem w stanie sobie wyobrazić, że 80 lat temu mogło działać na wyobraźnię czytelnika i rozbudzać w nim ciekawość.
 
Osobiście uważam, że minie sporo czasu zanim sięgnę ponownie po klasyki z Maigretem w roli tytułowej, bo choć nie uważam tej książki za złą, to jednak mam innych autorów klasycznego kryminału, których powieści bardziej przypadły mi do gustu a wielu z nich jeszcze nie przeczytałem. Podsumowując, Maigret i goście z Europy Wschodniej tudzież Maigret i tajemniczy sobowtór bądź Maigret i przybysz z Krakowa, bo pod takimi tytułami można spotkać ten utwór zasługuje na uwagę, ale tylko i wyłącznie grzecznościową. Ot, po prostu warto to znać jeśli jest się miłośnikiem kryminału. Niestety, nic więcej. 
 
Moja ocena 4/10